POLSKA 8:45 12 listopada 2018

No i proszę! Schetyna chcąc przypodobać się Merkel, składa deklarację, godzącą w polskie interesy!

fot. TelewizjaRepublika
W związku z 100. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości i natłokiem różnego rodzaju wydarzeń, które uświetniały to wydarzenie, prawie niezauważona została deklaracja przewodniczącego Platformy Grzegorza Schetyny, którą złożył na zjeździe europejskiej chadecji w Helsinkach - pisze Zbigniew Kuźmiuk.

Zabierając tam głos w imieniu delegacji Platformy zapowiedział „jak odsuniemy od władzy populistów (w domyśle rząd Zjednoczonej Prawicy), zaoferujemy polskim obywatelom plan dołączenia do obszaru wspólnej waluty”.


Na taką deklarację od dawna czeka kanclerz Angela Merkel, przymuszała to do niej swojego pupila ówczesnego premiera Donalda Tuska i ten takie zobowiązanie złożył na jesieni 2008 roku, że od 2011 Polska wejdzie do strefy euro, później jednak przyszedł kryzys i plan się zdezaktualizował.


Wprawdzie Merkel została ostatnio politycznie znacznie osłabiona w swoim kraju po słabych wynikach chadecji w wyborach w kolejnych landach, ale ciągle chce być kanclerzem do końca kadencji w 2021 i zapowiedź wprowadzenia tak dużego kraju do ciągle chwiejącej się w posadach strefy euro, bardzo jej się przydaje.


2. Schetyna to ignorant ekonomiczny i najprawdopodobniej nie wie, iż budowanie strefy euro zostało oparte o teorię optymalnych obszarów walutowych, (za którą jej twórca kanadyjski ekonomista Robert Mundell w 1999 roku otrzymał nagrodę Nobla z ekonomii), ale nie spełnia ona warunków, które przy tej okazji sformułował ten ekonomista.


Chodzi o to, że w takiej strefie powinien być zapewniony swobodny przepływ czynników produkcji (i to z pewnymi ograniczeniami w strefie euro ma miejsce), ale przy jednoczesnej elastyczności cen i plac w reakcji na sytuacje kryzysowe w gospodarce (ten warunek spełniony nie jest).


Po drugie optymalny obszar walutowy może dotyczyć krajów (regionów) o podobnej strukturze gospodarek, a te w krajach, które utworzyły strefę euro i które w kolejnych latach do niej przystąpiły, są często bardzo zróżnicowane, a konwergencja w tym zakresie postępuje bardzo wolno.


W tej sytuacji strefa euro to „nieoptymalny obszar walutowy”, w który wpisane są strukturalne kryzysy, co potwierdza także praktyka kilkunastu lat jej funkcjonowania, a więc regularne nadwyżki w bilansach handlowych krajów Północy tej strefy i deficyty w krajach Południa (w roku 2016 nadwyżka handlowa krajów strefy euro wynosiła 267 mld euro - 95% tej nadwyżki przypadało na Niemcy).


3. Wpychanie na siłę Polaków do strefy euro przez przywódcę „totalnej” opozycji, to skazanie naszego kraju na status kraju trwale peryferyjnego, który nie jest w stanie ekonomicznie gonić krajów bardziej rozwiniętych.


Bowiem tylko z własną walutą jest to możliwie (stąd ciągłe skracanie dystansu do krajów Europy Zachodniej ma miejsce, w roku 2004 PKB na głowę mieszkańca w Polsce mierzone siłą nabywczą naszej waluty, wynosiło niewiele ponad 50% średniej unijnej, na koniec 2017 roku już około 70 % tej średniej).


Polacy to czują i stąd w różnorodnych badaniach tak zdecydowany sprzeciw wobec propozycji wejścia naszego kraju do strefy euro (około 70% badanych jest przeciw w większości z nich), mimo tego przewodniczący Schetyna złożył taką deklarację.


4. Schetyna nie wyciągnął także wniosków z poważnych kłopotów krajów Południa strefy euro od Grecji przez Włochy, aż po Hiszpanię i Portugalię, które dla żadnego z tych krajów wcale się nie skończyły.


Grecja po 8 latach wychodzenia z kryzysu ma symboliczny wzrost gospodarczy ( poniżej 1% PKB), bezrobocie wynoszące blisko 20% (a wśród ludzi młodych bliskie 50%) i dług publiczny w wysokości 180% PKB, (gdy kryzys się zaczynał ta relacja wynosiła 130%).


Włochy po zmianie rządu nie są w stanie przeforsować w KE swojego projektu budżetu, (choć jego deficyt jest mniejszy niż 3% limit wynikający z Paktu Stabilności i Wzrostu), co oznacza, że rządy krajów członkowskich są pozbawione nie tylko instrumentów polityki monetarnej (te przejął od nich EBC), ale także niektórym z nich, KE próbuje odbierać instrumenty polityki fiskalnej.


Grzegorz Schetyna tego wszystkiego nie dostrzega i obiecuje kanclerz Merkel posunięcie, które ewidentnie godzi w dobrze pojęte polskie interesy.


Na szczęście Grzegorz Schetyna i „totalna” opozycja szybko do władzy nie wrócą, więc te jego deklaracje są bez pokrycia.

 

Zbigniew Kuźmiuk

Źródło: Telewizja Republika

Wczytuję komentarze...
OSTATNIE
NAJPOPULARNIEJSZE